Archive for Maj, 2010

Ania i Mariusz – bez ustanku

5.00 – pobudka. 6.30 – autobus. 8.00 – Kraków, Wielopole, salon fryzjerski.
Nadbiegają Ania i Mariusz. Ania: “Nie, to nie tu. Dziś Święto Pracy, nikt nie pracuje. Idziemy do prywatnego atelier”. Poszliśmy. Po drodze dowiaduję się: że to niezwykłe miejsce, że fryzjer, Tomek Karcz, to prawdziwy artysta. Ania dopowiada: “Tylko się nie zdziw, bo on nie ma prawej dłoni”. Kolana lekko się pode mną ugięły z wrażenia. Zaczęło się niesamowicie. Dalej wszystko potoczyło się szybko w myśl Hitchcockowskiej zasady budowania napięcia. W drodze z Krakowa do Łączan starałam się nie zaglądać Mariuszowi na prędkościomierz. Potem do Kleczy. Stamtąd do Wadowic, ostatnie załatwienia dotyczące przyjęcia. Zygmunt w pełnej gotowości czeka w domu Pana Młodego, ale Mariusza tam nie ma. Ja z Panną Młodą w Łączanach. I tak aż do punktu kulminacyjnego… A potem… fantastycznie się bawiliśmy, za co serdecznie dziękujemy Ani, Mariuszowi i ich Rodzicom.
Teraz czekamy już tylko na plener :) .