Familijnie, familiarnie, postindustrialnie

Cóż, plener w sam raz na rodzinny wypad, prawda? Wypad się jak najbardziej udał, acz nie obyło się bez wpadek, a konkretnie jednej. Mianowicie Artur wpadł do dziury, których w tym budynku mnóstwo. Na szczęście nie było głęboko. Straty moralne (fizycznych nie było – uff!) wynagrodził sobie malując na murze graffiti moimi pastelami… Zapraszam :)

11 Responses to “Familijnie, familiarnie, postindustrialnie”

Leave a Reply